M to również media. Dzielą się na prawie niezależne, niezależne, udawane i organy propagit. Do mediów zaliczyć trzeba i blogi, które często o klasę albo dwie przerastają wypociny "zawodowców."
N to także niemoc, postawa właściwa tzw. zduńskowolskiej opozycji.
O to i opary absurdu czyli wiele decyzji podejmowanych w magistracie oraz dyskusje na sesjach rady miasta.
P jak partyjni inaczej czyli bezpartyjni :) W propagandzie jednego z tworów zaśmiecających nasze miasto i przestrzeń publiczną, bezpartyjni stanowią element raju utraconego, nieba na ziemi, elitę elit i krem z kremów tudzież wodę z mózgu. Partyjni inaczej czyli w danym momencie bezpartyjni są idealni jak obietnice polityków. Partyjni inaczej mogą być bezpartyjnymi tylko z namaszczenia senatora (uwaga! uwaga! na kolana!) VII kadencji.
P to także Prokrastynator czyli człowiek-orkiestra, bynajmniej nie czerwona. Bez dwóch zdań, jedna z ciekawszych (także intelektualnie) osobowości czy tworów. Zabawa w odkodowanie tożsamości trwa nadal. Jedni obstawiają dwóch polityków, co kiedyś byli znani w mieście, inni stawiają na trio z dziennikarzem w roli redaktora. Lans na Prokrastynatora zapewne będzie narastał i różnoracy mitomani będą próbować zbijać na tym polityczny kapitał.
R jak Robert. I wszystko jasne :) Niedoszły kandydat na prezydenta, doskonale odnajdujący się w sytuacjach podbramkowych. Mający duże poczucie humoru i wierzący w Zduńskowolan, a my wierzymy, że niedługo będzie co najmniej wojewodą.
S i Ś jak seks, świństwo i śmiech. Miałem rozwinąć ale już nie mam pomysłu.
T jak teczka. Nieodłączny argument wyborczy. Jak wróble ćwierkają, w tegorocznych wyborach samorządowych uruchomione zostaną co najmniej dwie teczki (a nawet przodkowie), po przeciwstawnych stronach konfilktu, czyli zabawy miasto-powiat ciąg dalszy...
U jak uraz. Obserwując lokalną scenę polityczną psycholog czy psychiatra namierzyliby sporo jednostek chorobowych, od zwykłych fiksacji po fiksacje z poplątaniem i zapętlenia na tle wrogów politycznych. Kompleksy również miałyby rację bytu. Co jest kompleksem kogo? Kompleksem niedoszłych prezydentów są (wcale, że nie prezydenci) lecz niedoszli sojusznicy. Kompleksem kandydatów są braki hołdów ze strony pracowników a kompleksem prezydenta jest koszmar, w którym zegarek staje, samochód kołuje a włosy wypadają do końca.
W jak wybory. Czas cudów, wzajemnego miłowania się i uścisków. Czas haków, kontr i wyciągania brudów. Czas stracony bo i tak wiadomo, że 99% kandydatów na rozmaite stolce ściemnia i kręci. Lepiej iść na ryby i zagłosować na...ale o tym już kiedy indziej.
Z jak zmiana. Pamiętajcie, wrzoda trzeba przeciąć, nie hodować.