Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszczędności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszczędności. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

Oszczędności

Ostatnio modne jest oszczędzanie. Niestety, zwykle jest to oszczędzanie kosztem najbiedniejszych i typowe picowanie wyborców. Pisałem niedawno o zbędnych etatach w urzędzie miasta. Na czym jeszcze można zaoszczędzić?
- Na wodzie mineralnej i paluszkach dla radnych. Na dietach nie da się zaoszczędzić bo nikt z radnych dobrowolnie nie odda. Gdzieś kiedyś ktoś ;) mówił o radnych-społecznikach. Pusty śmiech mnie ogarnia ponieważ ja takich nie widzę.
- Na gadżetach promocyjnych, które już za chwilę będą opisane i zinwentaryzowane:
http://www.zdunskawola.pl/portal_new/portal?id=567882 
Wystawcie gadżety na aukcję.
Po co nam gadżety, książki, breloki, broszury, plakaty, reklamówki? Obecnie promujemy się przez kulturę. Jaką kulturę? Się zobaczy (najlepiej w gazetce agitprop "Extra", ostatni numer :)



Doszli chyba do wniosku, że postawa "ja, dyrektor, wy, prosić" jest nie na miejscu gdy brak chętnych na tak "wysoką" kulturę. "Czekamy na pomysły."
Podobnie jak z centrum coś tam i ratuszem: będzie kino i sala. A dalej się zobaczy. Będzie koncepcja. Najlepsza jak i fachowcy prezydenta.
- Na komputerach. Trzeba kupić nowe. Kupione parę lat temu zestarzały się tak dalece, że prawie nie działają. Można całkowicie zlikwidować komputery, po co dublować pracę?
- Na tabliczkach na drzwiach gabinetów. Nie trzeba ich wymieniać co parę miesięcy (reorganizacja!) i nikt nie wie gdzie iść. Będzie chaos? Być może ale nikt nie będzie za nic odpowiedzialny i ludzie dadzą sobie spokój z urzędami.
- Na kawie, herbacie, śmietance i cukierkach w sekretariacie, które są do dyspozycji prezydentów i sekretarza (oficjalnie, dla gości).
- Na prenumeracie gazet mniej i bardziej codziennych (czyta parę osób, reszta nie ma czasu, biedactwa są zarobione).
A najlepiej posadzić manekina jak w filmie "Kapuśniaczek." I wszyscy będą zadowoleni.  Dlaczego akurat ten film? Poziom wiedzy o mieście i mieszkańcach oraz ich potrzebach jest wśród osób na szczytach władzy lokalnej równy wiedzy obcych z kosmosu. A może obcy mają większą?

Zbędne etaty w urzędzie miasta

Kibicując p. Górskiemu:

http://siewie.tv/artykuly/aktualnosci/1201-drugi-w-rywalizacji-o-fotel-dyrektora-mdk-w-zdunskiej-woli-zlozyl-skarge-do-sadu-administracyjnego-i-o-przebiegu-kunkursu-powiadomil-ministra-zdrojewskiego 

przy okazji wprowadzenia nowego regulaminu organizacyjnego postanowiłem przyjrzeć się uważnie strukturze i wygospodarować oszczędności, jakże potrzebne w dobie budowy szklanych domów :)

Największe oszczędności są rzecz jasna na stołkach dyrektorów.

Na pierwszy rzut idzie stanowisko kuriozum:

http://www.zdunskawola.pl/portal_new/portal?id=168122

Jest ono całkowicie zbędne, obowiązki dotyczące zamówień publicznych i tak są realizowane przez dyrektorów poszczególnych biur. Zgromadzenia wspólników można podrzucić do innego biura: organizacyjnego czy rady miasta (w końcu mają rejestr uchwał rady i zarządzeń prezydenta).

Z niektórych biur spokojnie można zrobić samodzielne stanowiska podlegające bezpośrednio prezydentowi (wymogi prawne), w zamian mamy oszczędności polegające na braku...dyrektorów i ich pensji.

Czy naprawdę biuro rady miasta czy biuro informatyki (patrząc jak działa strona internetowa zlikwidowałbym całkowicie) muszą być oddzielnymi bytami z dyrektorami i...dwoma pracownikami? Wybaczcie ale jest to śmieszne. Kiedyś chyba było jedno wielkie biuro organizacyjne, za kadencji p. Iwaniuk.

Biuro obsługi interesantów czyli pierwszy "kontakt" z urzędem. Nie wiem po co istnieje, skoro i tak sporo ludzi idzie bezpośrednio do danego biura aby załatwić swoją sprawę. Zbędny pośrednik i szkoda dużej sali, którą można wykorzystać na obrady sesji i komisje.

Straż miejska? Do likwidacji, no tak zapomnieliśmy o "dochodach" w budżecie.

Asystenci? Doradcy? Przecież są spolegliwe media :) Wszyscy wiedzą, że najważniejszymi stanowiskami w urzędzie są sekretarka i kierowca.

Ale po co oszczędzać? Pieniądze publiczne czyli "niczyje."