Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skansen. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

Skansen i ostatnie podrygi nieudolnej ekipy

Obserwując szamotaninę obecnych władz miasta w sprawie skansenu w Karsznicach mam wrażenie, że najlepiej gdyby wszystkim wszędzie i zawsze zajęło się stowarzyszenie: http://www.skansen.zdunia.pl/ Gdy im wyjdzie, podłączymy się. Nie wyjdzie, zwali się winę na tych niepoprawnych "pasjonatów, hobbystów, masonów, cyklistów, tych od fontann itd." Najlepsza taktyka to tzw. KKC (koryto, kasa, cisza) z pewną dawką propagandy serwowanej przez gościa od rucha czegoś tam. Rzecz jasna, bywały konferencje, szumne zapowiedzi, odnawianie i malowanie a nawet sprzątanie ale to wszystko przypomina horrory klasy C ("to żyje!") albo raczej "to na pewno zaraz ożyje!" :) Co oprócz braku kasy na porządne roboty i promocję jest podstawowym problemem stojącym na przeszkodzie ożywienia skansenu i sprawienia żeby stał się turystyczną atrakcją?

Nieudolne władze miasta, być może średnio kompetentni urzędnicy, nie czujący oddechu mieszkańców na plecach i społecznego parcia. Mówiąc krótko, obecne władze miasta z wiadomo kim na czele (yo! Wincenty!) degenerują resztki żywej tkanki urzędu i sprawiają, że urzędnikom udziela się klimat tumiwisizmu, olewki i bimbania byle do 15.30.

Gdyby ktoś z zewnątrz, całkowicie neutralny politycznie, wpadłby z wizytą do naszego miasta przetarłby oczy ze zdumienia widząc jak władze działają na rzecz...braku rozwoju miasta. Owszem, jakoś dbają o potrzeby mieszkańców ale tylko dlatego, że muszą bo inaczej mieliby się z pyszna i żaden kolega "lokalnego dobroczyńcy" nie ustrzegłby miasta przed komisarzem.
Widać i czuć, że z "tym miastem" i "tymi ludźmi" im mocno nie po drodze, zatem trzeba ich uwolnić od problemu jesienią i pożegnać :)

Gość wizytujący Zduńską Wolę zobaczyłby, że nikomu nie zależy na pozyskaniu nowych inwestorów (po co? można konserwować zastany układ, koledzy zbiorą profity a reszta będzie zap....za tysiąc złotych z kawałkiem, jeśli będzie miała szczęście i znajdzie pracę w markecie, na taśmie (z obowiązkowym orzeczeniem o niepełnosprawności) czy w żarłodajni), nikt nie ma żadnych pomysłów na promocję miasta, nie mówiąc o wykorzystaniu już istniejących możliwości i pojawiających się nowych (z Konopnicką w tle), tak aby "żelazny pakiet": św. Kolbe, skansen, "kultura" połączyć w harmonijną całość. Wiem, wiem próbowano z Factorem ale to temat na zupełnie inną opowieść. No i najważniejsze, nikt w tym mieście nie umie pozyskiwać środków zewnętrznych? W powiecie i jednostkach czy szkołach (miasta!) jakoś im się udaje. Ulubioną mantrą urzędasów miejskich jest tekst: kończy się okres programowania, nie ma programów, musimy czekać - oczywiście jak zawsze jest to półprawda mająca przykryć ich lenistwo. 

Kończąc ponure rozważania o władzy, która gnije przedstawiam dowód, że można, trzeba i warto! Niestety, jak śpiewano nie zawsze warto napić się z każdym a z pewnością nie warto mieć nic wspólnego z panem Niedźwieckim, Brodzkim i Jegierem.



piątek, 21 lutego 2014

Skansen lokomotyw, koniec propagandy i "okiennych"

Jak wieść gminno-miejska niesie mieszkańcy Karsznic mają dosyć starej ekipy udzielającej się jako jedyni przedstawiciele tej społeczności. Starej w sensie przenośni i...dosłownym. Rozglądają się za kimś, kto mógłby reprezentować ich interesy bo niestety pan Feliks i inni wbrew propagandzie słabo sobie radzą. Oby młode wilczki wygryzły zasiedziałych, tak samo jak w mieście.

Od pewnego czasu Karsznice wybierają prezydenta (liczy się mocno ich głos jako społeczności) i miejmy nadzieję, że tak jak skończył się parasol ochronny w mediach (dzisiejszy artykuł duetu żurnalistycznego w "Naszym Tygodniku", dodatku do "Dziennika Łódzkiego") a warstwa teflonu będzie się nadal ścierać z szybkością pędzącego dzikiego zwierza, tak samo szybko niektórzy "samorządowcy" odejdą na śmietnik historii.

Mówimy Karsznice, myślimy - skansen. Konferencje, przyszłe sukcesy i prawie już wszystko idealnie. Tak miało być. Niestety, znowu źli ludzie (może ci od byłego prezydenta odwołanego w referendum?) rzucają kłody pod nogi. Panie prezydencie Niedźwiecki, kiedy będzie konferencja w sprawie dania ciała? Ma pan chyba problemy z patrzeniem rano w lustro? Powaga urzędu (czy tylko?) i znajomości z "dobroczyńcą" ciążą?

Kolejna sesja:


Kolejne projekty uchwał i uzasadnienia:


Zero zdziwień. Takie są realia obecnej władzy. Ale może kosztem nieudanego wniosku mieszkańcy ulicy Zduńskiej dostaną coś lepszego niż błoto...A skansen dostanie ogrodzenie i lampy (pardon, punkty świetlne).

Ale to już jest kuriozalne na maksa:


Pusty śmiech ogarnia człowieka gdy czyta fragmenty Lokalnego Programu Rewitalizacji Obszaru Miejskiego Zduńskiej Woli na lata 2006-2013, szczególnie gdy wciskany jest kit, jak Lokalne Okienko Przedsiębiorczości, które jest opuszczone i nieaktualizowane. Pan Niedźwiecki i niektórzy urzędnicy z pewnością dogadaliby się z artystami apelującymi o "sztukę dla sztuki" :D

W dodatku do "Dziennika Łódzkiego"  z dzisiaj, "Naszym Tygodniku" znajduje się tekst duetu Jolanty Jeziorskiej i Marcina Dardy pod wielce obiecującym tytułem "Jak Zduńska Wola została nazwana "Trzcińską Wolą." Artykuł jest dość ogólnikowy (niemniej jest!) i sprawia wrażenie "uwiarygadniania się" - w końcu pani JJ nie może być posądzana o nadmierny krytycyzm wobec tej władzy...Być może przejrzała na oczy, być może...Zapytano także kilka osób, co sądzą o "Trzcińskiej Woli": pana Gędka, panią Iwaniuk, pana Śniega, pana Brodzkiego (krótko pana trzymają na tej smyczy, panie wiceprezydencie!), pana Rzeźniczaka. I ostatni głos jest najciekawszy :) Tak samo zresztą jak sama końcówka artykułu ze strony 4, gdzie pada następujące stwierdzenie:

"O potencjalnej kontroli NIK niedawno rozmawialiśmy z prezydentem Piotrem Niedźwieckim. Wtedy mówił, że nie boi się kontroli: "Ten układ jest czytelny, bo przedkładamy wszelkie faktury. Co by nie powiedzieć pan senator Marek Trzciński był niejednokrotnie kontrolowany przez CBA, CBŚ i prokuratury i wychodził z tego bez szwanku." 
Od wtorku, gdy do magistratu weszli kontrolerzy NIK, prezydent nie odebrał od nas telefonu i nie oddzwonił, co ma w zwyczaju."

Proszę zwrócić uwagę na pogrubione przeze mnie fragmenty! Dowiedzieliśmy się, że jest pewien układ ale pan prezydent nie chce o nim mówić ale sugestia jest czytelna - MOŻE powiedzieć kiedyś. Dalej mamy CBŚ, co samo w sobie jest nad wyraz frapujące a ostatnie zdanie z oddzwanianiem sugeruje pewną niepokojącą tendencję - czyżby prezydent wskazywał, co o nim i JAK pisać? Może pani JJ i pan Darda przed wyborami napiszą coś jeszcze lepszego, kto to wie.

Fragment z tygodnika lokalnego "Nasz Tygodnik", 21 lutego 2014,
strona 4 - dodatek do "Dziennika Łódzkiego", nr 43, 21 lutego 2014.

Jeśli się zastanawiacie, o co w tym wszystkim chodzi, dopiszę, że za komuny odsetek TW i innych form współpracy ze służbami specjalnymi był najwyższy właśnie wśród dziennikarzy (i dyplomatów). W "demokratycznej" Polsce dziennikarze często dostają rozmaite informacje (wrzutki od służb specjalnych) i stanowią proste przedłużenie tych służb. Czy to zwykły przypadek, że akurat taki artykuł akurat tu i teraz? Widocznie nadszedł czas sprzątania.

sobota, 16 listopada 2013

Folder skansenu

Cieszy ruch wokół skansenu chociaż wiadomo, że wiele spraw powinno być załatwionych co najmniej kilka lat temu, także za kadencji Niedźwieckiego. Niemniej, coś się ruszyło i oby nie skończyło się na witaczach, folderze i paru konferencjach prasowych. Miejmy nadzieję, że wniosek przejdzie i nie będzie na 50 czy którymś tam miejscu na liście (lub 15 na liście rezerwowej). 


Korzystając z uprzejmości czytelnika bloga mogę podzielić się z wami kilkoma wrażeniami. Folder jest całkiem przyjemny dla oka, chociaż oczywiście zbyt mały (12 na 12 cm) i w zasadzie jest takim pierwszym elementem zapoznawczym. Kolejne pewnie będą i bardziej kolorowe i większe :) Gdyby prezydent (niestety jeszcze przez rok!) Niedźwiecki nie wydawał kasy na głupoty w stylu badziewia pod gwiazdami czy zraszaczy wokół ratusza skansen od dawna byłby bardziej żywy niż polityka inwestorska obecnej ekipy udającej, że rządzi naszym miastem.

Biorąc jednak pod uwagę, że folder jest dwujęzyczny, spokojnie można go uznać za dobry element promocji miasta, jeśli...będzie duży nakład i będzie rozdawany czy rozsyłany przez urząd, radnych i stowarzyszenie oraz dostępny na miejscu.
Wypada również pochwalić lokalny patriotyzm (firma z Karsznic).




sobota, 31 sierpnia 2013

Co dalej ze skansenem lokomotyw?

Kolejna sesja rady miasta przyniosła zaskakujące (przynajmniej dla niektórych) rozwiązania, wycieczki, debaty i pustosłowia. Oraz decyzje finansowe:


"Po dyskusji na temat gospodarki odpadami w mieście, radni przystąpili do podejmowania kolejnych uchwał. Te głownie dotyczyły zmian i przesunięć w tegorocznym budżecie. Zdecydowano m.in. o rozdysponowaniu 20 tys. zł, które już wcześniej zabezpieczono na rzecz zduńskowolskiego skansenu lokomotyw."

"Z kolei 75 tys. zł powędrowało na zraszacze trawników przed budowanym właśnie ratuszem na placu Wolności."

Plucia w twarz mieszkańcom ciąg dalszy. Jeśli ktoś miał wątpliwości co do zachowania radnych, już nie powinien się zastanawiać :) Skansen, chluba miasta i powód do dalszych inwestycji a także doskonała atrakcja turystyczna. A co robią władze? Zarżnięto geotermię i budują nikomu niepotrzebny szklany dom, którego utrzymanie pochłonie grube miliony. Owe zraszacze to na pewno fontanny. Napisano tak specjalnie, żeby nie kojarzono z pomysłem Rzeźniczaka. Lekką ręką wydaje się kasę na fanaberie rządzącej kliki a na skansen damy jakieś resztki na tabliczki. Pewnie, lepsze coś niż nic. Ale głupota Niedźwieckiego oraz nieudolność radnych i ich chęć trwania jako podnóżki władzy, powala.

Nie dziwi zatem nakręcanie ludzi aby działali na rzecz skansenu w ramach stowarzyszenia, po prostu miasto obecnie nie jest zainteresowane czymkolwiek poza edukacją w wąskim zakresie (nauczyciele będą się burzyć a to swojacy) i szklanym domem. Jeśli zrobią coś innego, będą to przedstawiać jako wielką łaskę dla miasta albo powoli będą się turlać do wyborów obiecując cuda na kiju i organizować konferencje w sprawie konferencji dla konferencji. Zero konkretów, zero korzyści dla mieszkańców, pozorowane działania.

Jakiś czas temu poseł Joński, z SLD (nie moja bajka), wypowiedział się w kwestii skansenu:


I co zaskakujące, nawet coś zrobił (dziwna sprawa, czyż nie? w dobie lansów i konferencji):


"Interpelacja  (nr 19374) do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie skansenu lokomotyw w Zduńskiej Woli
Szanowny Panie Ministrze! Od 1989 r. na terenie Zakładu Taboru Kolejowego w Zduńskiej Woli mieści się skansen lokomotyw. Obecnie w skansenie tym znajduje się m.in. 14 lokomotyw, pług wirowy produkcji
niemieckiej, dźwig parowy samojezdny armii amerykańskiej z 1942 r. i kolejka liniowo-terenowa na Gubałówkę.
Według wielu osób oraz organizacji związanych z polska koleją skansen lokomotyw mógłby stać się wielką atrakcją turystyczną. Problemem jest jednak brak odpowiednich środków finansowych na modernizację zabytkowych eksponatów znajdujących się w skansenie oraz funkcjonowanie tej niezwykle
ciekawej instytucji.
Dlatego zwracam się do Pana Ministra z prośbą o zainteresowanie się tą sprawą i rozważenie możliwości znalezienia środków finansowych w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej oraz w spółkach kolejowych na funkcjonowanie skansenu lokomotyw w Zduńskiej Woli oraz renowację unikatowych eksponatów, które tam się znajdują.
Prosiłbym również o odpowiedź na następujące pytanie: Czy Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej lub spółki kolejowe wspomagają w jakikolwiek sposób podobne instytucje związane z historią polskiej kolei? Jeżeli tak, to prosiłbym o podanie konkretnych przykładów takiej działalności.
Z poważaniem
Poseł Dariusz Joński
Warszawa, dnia 5 lipca 2013 r."

Ciekawe, co poseł otrzyma w odpowiedzi? 

Na marginesie bieżączki znajomy napisał do archiwum w sprawie Maxa Factora:


Odpowiedź raczej nie zachęca i kto wie czy nie przeszarżowano z fantazją (link wyżej):


środa, 1 maja 2013

Skansen lokomotyw - niekończąca się opowieść

Problem skansenu jest typowym problemem narastającym i stworzonym na własne życzenie. Podstawowa zasada rządzenia (słynne trzy koperty) mówi, że najlepiej zwalać na poprzedników i akurat tutaj obecny prezydent może sobie zaszaleć. Niestety dla niego, jest on już tak niewiarygodny, że nikt mu nie uwierzy :) Trudno dziwić się ludziom jak ciągle słyszą: rozważymy, pomyślimy, popatrzymy, stękniemy, uśmiechniemy się, pomachamy rączką itp. By żyło się lepiej! Nam i kolegom.

Gdyby każdy z poprzedników robił "coś" mielibyśmy dzisiaj atrakcję turystyczną godną całej Europy (poważnie, nie przesadzam). Tradycyjna mantra brzmiała: brak kasy. Do tego z pewnością można dopisać: brak ochoty i całkowity brak zrozumienia nowoczesnej promocji (czyli i ludzi). Dla obecnych władz i pewnie nie tylko bardzo wygodne jest powstanie stowarzyszenia, ponieważ mogą umyć ręce od sprawy skansenu (a zapewne i muzeum miasta również skupi się na wielce poważnych sprawach jak pstrykanie odrapanych kamienic; swoją drogą ciekawe czy pytano mieszkańców o zgodę). A przecież w muzeum miało być tak naukowo, czyżby po roku nie starczyło już zapału, mości dyrektorze Polkowski? 

Ale, ale, to żyje!

"O 20 tys. zł na prace porządkowe na terenie karsznickiego skansenu wnioskował na ostatniej sesji rady miasta Czesław Boczek, przewodniczący Stowarzyszenia Miłośników Kolei w Zduńskiej Woli. W swoim wystąpieniu mówił m.in. o braku konkretnych działań Miasta na poprawę wizerunku kolejarskiego muzeum.

- Pomimo wielu obietnic ze strony władz miasta trudno dotychczas o wyraźne formy jakiegokolwiek wsparcia. Na nasze prośby kierowane do władz miasta, otrzymujemy zdawkowe, ogólnikowe, wymijające odpowiedzi. Tak naprawdę nie oczekujemy wiele. Zależy nam przede wszystkim na uporządkowaniu tego terenu – mówił w swoim wystąpieniu Czesław Boczek. – Oferowaliśmy i oferujemy nadal naszą pomoc w różnych pracach porządkowych na terenie skansenu. Jednakże Miasto, jako gospodarz tego terenu, powinno zainteresować się tym miejscem – dodawał."


Taktyka przeczekania i przebujania się na stołku aż do wyborów, niech ktoś inny zajmuje się jakimś tam skansenem. Sądzę, że należy podrzucić panu Niedźwieckiemu (a ten podrzuci pomysł prezydentowi) myśl o oszkleniu eksponatów, wtedy z pewnością jest szansa na odpowiednie działania ;-)
Dalej dowiemy się, że pan prezydent nie wyklucza złożenia wniosku a ja pytam mieszkańców, gdzie w takim razie byli do tej pory urzędnicy odpowiedzialni za pozyskiwanie środków unijnych i kulturę? Internauci skwitowaliby krótko: w dupie. Pan Boczek działa, widać, że mu zależy, pasjonat, podsuwa rozwiązania, wiedząc, że z kasą krucho i wszystko zżera "okienny potwór" a tu zonk. Maksymalna olewka.


Perły metalu czekają. Oby kolejny prezydent ruszył w końcu sprawę skansenu. Na tego nie można liczyć: