Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Sukces goni sukces

Nasze miasto stoi sukcesami. Poważnie! Takie wrażenie mógłby odnieść czytelnik dziwnego tworu zwanego dla niepoznaki gazetą. Nie ma ani słowa o wtopach, przegranych, zmarnowanych szansach. Każde działanie urasta do rangi niebywałego sukcesu władzy. A są to często sprawy prozaiczne, które są oczywistą oczywistością, jak mawiał klasyk polityczny ;) Takimi sprawami się gdzie indziej nie chwalą ponieważ wynikają logicznie z funkcji i obowiązków a podstawowym obowiązkiem władzy jest zaspokajanie potrzeb mieszkańców. Katalog potrzeb i realizowanych zadań znajduje się w art. 7 ustawy o samorządzie gminnym:


W śmieciówce natomiast przedstawia się zwykłe, codzienne realizowanie obowiązków (tak! obowiązków władzy wobec obywateli) jako spływającą na mieszkańców łaskę i dobroć lokalnego przedsiębiorcy oraz ich pomagierów. Nie wiem czy to zwykła hucpa czy "tylko" kpina z mieszkańców. Podejrzewam drugą opcję, szczególnie po doniesieniach o otworzonym nowym "froncie walki o wyzwolenie ludowe i społeczne...", nie, nie, to nie ta zakładka :) Froncie walki o lans i konferencję. Albo w skrócie "już nie zapomnisz mnie":


Wracając do codzienności z filmu, gdzie występowała Helena Grossówna zaglądamy do materiałów na sesję przedświąteczną a tam...same sukcesy :D








Grunt pod wybory już przygotowany, trzeba dać swoim - belfrom:



Pojawiło się także zadanie pn. "Adaptacja pomieszczeń Szkoły Podstawowej nr 6 na potrzeby przedszkola." Z rzutu oka na projekt budżetu widzę, że zadania z budżetu obywatelskiego są zapisane. Omówienie budżetu na 2014 rok wymaga oddzielnego wpisu. Patrząc na wydatki "drogowe" - szału nie ma, oprócz modernizacji ciągu pieszego przy ulicy Wieniawskiego i "napraw bieżących dróg miejskich" -350 tys. zł (!) są jedynie zadania polegające na wykonaniu dokumentacji...Przebudowa niebezpiecznych skrzyżowań, w tym w Karsznicach czy u zbiegu ulic Kobusiewicza, Jagiełły, Granicznej, Torfowej i Podmiejskiej. A wydatków na cele bieżące administracyjne sobie urzędasy nie żałują :)


czwartek, 6 czerwca 2013

Lichwa

        Po czym poznać, że nie jest za dobrze w mieście, kraju, wśród znajomych? Odpowiecie, po cięciu wydatków i oszczędzaniu. Wiadomo, że na jedzeniu oszczędzić się da ale bez przesady, na środkach czystości bardziej, na benzynie, na artykułach czysto konsumpcyjnych jak laptopy, telewizory, markety (stąd mega obniżki cen w marketach elektronicznych, lepiej sprzedać towar nawet za 1/3 ceny niż mieć w magazynach), w końcu na ubraniu czy opłatach stałych (co znowu powoduje zadłużenie). Polska bieda pod rządami PO przypomina skulonego w kącie bezdomnego, cichego, pokornego ale nadal żyjącego. Niby nie widać ale jest, na złość zagorzałym konsumentom i tym "lepszym", jeszcze mającym pieniądze na swoje zachcianki. Biedę widać w marketach, gdzie szuka się zamienników, na zmianie przyzwyczajeń (zamiany droższych marketów na tańsze czyli "zbiedronkowanie."  "Biedronka" wbrew pozorom wcale nie jest takim tanim marketem ale fama robi swoje. Obok "zbiedronkowania" wyznacznikami biedy jest popularność lombardów i kredytów chwilówek. Szybki kredyt, potem jeszcze dłuższa spłata. I tragedie rodzinne. 


W słowniku istnieje pojęcie lichwy. Definiuje się lichwę jako wyzysk:

"W wielu systemach prawnych lichwa jest zakazana, zaś wysokość odsetek maksymalnych określona ustawowo. Również w Polsce − wysokość odsetek maksymalnych Ustawa o kredycie konsumenckim z dnia 20 lipca 2001 r. (Dz.U. nr 100 poz. 1081) określa na czterokrotność stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego. Jednak instytucje finansowe mogą legalnie zawyżać koszty pożyczek i kredytów poprzez obciążanie klienta dodatkowymi kosztami pozaodsetkowymi, np. prowizją przygotowawczą, marżą lub opłatą za ustanowienie zabezpieczenia. Niekiedy te koszty mogą spowodować, że stopa rzeczywista pożyczki znacznie przekroczy czterokrotność stopy lombardowej NBP co jest szczególnie często spotykane w ofertach instytucji parabankowych przy udzielaniu tzw. „chwilówek”.


Zakazane ale jednak jakoś funkcjonuje omijając różne zapisy ustawy. Złoto dla zuchwałych i "Amber Gold". Forma łupienia klienta pod pozorem zaspokajania jego potrzeb, których nie zaspokoi nikt inny (bank). Tak samo kiedyś przeczytałem wywiad z jakimś prezesem sieci marketów, który dał jasny wykład gospodarki prawiekapitalistycznej w Polsce: my, markety dajemy pracę ludziom, którzy w normalnych warunkach tej pracy by nie znaleźli. Oczywiście, jest to nieprawda ale tego typu wypowiedzi dają prawdziwy obraz sytuacji w kraju. Sitwy, koterie, układy, drenowanie ludzi, łupienie, wszystko jedno czy pod płaszczykiem prawa czy z lekką nutą prawniczego bełkotu. Konserwowanie obecnej sytuacji jest bardzo korzystne dla różnych grup interesu, przyssanych do dobrotliwego cyca państwa (z propagandową bajką o funduszach unijnych). Tak samo wygląda sytuacja w naszym mieście. Po co inwestor, skoro można dyktować warunki (wynagrodzenia bliskie minimalnych i spokój za cenę zmęczonych i wypranych, także intelektualnie ludzi). Zmęczony, zdołowany, kombinujący jak żyć człowiek nie ma czasu ani ochoty na spiski, strajki i inne akty demokracji, tak ochoczo przywoływanej przez rozmaitych kombinatorów politycznych.

W Zduńskiej Woli ulotki z ofertami kredytów od ponad roku sypią się niczym obietnice polityków przed dniem wyborów. Czerwone, białe, niebieskie, większe, mniejsze. Z atrakcjami dla dzieci, reklamujące się elegancko i przaśnie, na starych skojarzeniach (krążące po mieście maluchy). Uśmiech dla ciebie, raty później a jak nie to do widzenia lub przywitaj pana Ryszarda, pan Ryszard był kiedyś mistrzem w judo :)




"Jak to możliwe, żeby koszt pożyczenia 600 zł na 15 dni wyniósł 160 zł? Bardzo prosto: odsetki od pożyczki wynoszą wprawdzie tylko 6 zł, ale są jeszcze obciążenia dodatkowe – opłata przygotowawcza (30 zł) i składka ubezpieczeniowa (124 zł). W sumie więc rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) wynosi 31385,96 proc."
Opłata od koloru długopisu, opłata od pięknych oczu pani "doradczyni", opłata za naiwność...