sobota, 14 września 2013

O przebudowie ulicy Zielonej raz jeszcze

Pewien "wielbiciel" bloga zmotywował mnie do bliższego przyjrzenia się przebudowie ulicy Zielonej na odcinku między ulicą Kilińskiego i Dąbrowskiego. "Wielbiciel" zasugerował, że nie potrafię cieszyć się "nowościami." Wiadomo, nowa ulica, nowe latarnie, nowe drzewa. Stop. Nie ma drzew? Nie ma. Zadziałał rzeźnik drzew. Przy okazji kolejnych modernizacji odcinków dróg w naszym mieście pojawiają się te same tłumaczenia, które są dla mnie nieco głupawe (i powiat i miasto). Rozumiem, że drzewa mogą być chore, mogą rozbijać chodniki, w końcu - przeszkadzać kierowcom. Sens przesłania jest taki, że gdyby nie drzewa nie byłoby ofiar i rannych. A może jest odwrotnie? Typowe wylewanie dziecka z kąpielą. Równie dobrze można napisać, że urządzenia elektryczne są groźne albo zdelegalizować noże w kuchni. 

Czy aby faktycznie trzeba wyciąć wszystkie drzewa? Gdzie nowe nasadzenia? Nic by się nie stało, gdyby nasi "rządcy" wysupłali co miesiąc parę groszy ze swych "nędznych" pensyjek (tak na oko pięć razy większe niż nasze!) i kupili z 10 drzewek i w czynie społecznym machnęliby łopatą. Pomyślcie, co za PR, co za lans. Krzepa, goła klata, biceps, barki, browarki, ekhm...może ciąg dalszy innym razem :)

Latarenki ozdobne są takie jak koń. Każdy widzi (lub za chwilę zobaczy). Są za nisko. Co do ich stylu nie będę się wypowiadał bo mnie akurat się nie podobają (znowu krytyka!). Drzew brakuje, ścieżek nie ma. Ale poszukajmy pozytywów: w końcu będzie można normalnie przejechać ulicą bez łamania kół i amortyzatorów, w zależności od środka transportu. Piesi nie będą chodzić z latarką ani gryźć ziemi przy bliskim spotkaniu IV stopnia z glebą. 

Ale czy nie można robić wszystkiego porządniej? Zarówno powiat jak i miasto stosują zasadę: zróbmy, przetnijmy i zapomnijmy. Takie byle co na odwal się. Typowo polskie. I w zeszyciku prowadzonym przez sekretarkę dopiszemy kolejną pozycję ku chwale szarej eminencji łyskającej okiem zza okulara...












http://zdunskawola.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1891332,zdunska-wola-remont-ulicy-zielonej-zdjecia,id,t.html
"W zakresie inwestycji jest budowa jezdni, chodników, ścieżek rowerowych, zjazdów i parkingów."

czwartek, 12 września 2013

Czy prezydent, partie polityczne i radni są tego świadomi?

Tym jakże uroczym pytaniem rozpoczynam kolejny wpis dotyczący naszego pięknego miasta. Nie jestem wróżką więc nie odpowiem na pytanie. Będąc optymistą napisałbym: tak, są świadomi, inteligentni, doświadczeni, dokształcający się i odpowiedzialni. Są solą ziemi i krwią z naszych kości (albo jakoś tak). Są elitą elit i naszymi wybrańcami. Są najlepsi, najpiękniejsi i najwspanialsi! Ale jak wiadomo, optymizm nie zastąpi nam miejsc pracy ani pustych brzuchów. Będąc pesymistą napisałbym: a skąd, mają to głęboko w poważaniu. Liczą się jedynie oni i ewentualnie rodzinka i wąskie grono znajomych. Jestem człowiekiem prostolinijnym, więc wybór opcji pozostawiam wam, czytelnikom :)

"Ale o szo chodzi" - zapytał kiedyś pewien pan wchodzący na dach wysokościowca, szukający tam ponoć wieży widokowej (nie mylić z ratuszem). Chodzi o takie tam drobiazgi, niewarte zachodu siwej głowy prezydenta (są wszak inne ważniejsze sprawy!):





"Do 31 grudnia 2013 r. dług samorządów nie może przekroczyć dwóch wskaźników. Przypadające w danym roku raty kredytów i pożyczek, wykup obligacji wraz z odsetkami oraz koszty gwarancji i poręczeń nie mogą być wyższe niż 15% planowanych w danym roku budżetowym dochodów (art. 169 ustawy z 30 czerwca 2005 r.). Łączna kwota długu jednostek samorządu terytorialnego (dalej: JST) na koniec roku budżetowego nie może być wyższa niż 60% wykonanych dochodów tej jednostki w tym roku (art. 170 ust. 1 ustawy z 30 czerwca 2005 r.)."

"Od początku 2014 r. będą obowiązywać nowe, indywidualne wskaźniki zadłużenia. Uzależnią one możliwość zaciągania długu od indywidualnej sytuacji JST. Samorząd nie będzie mógł przyjąć budżetu, w którym relacja kosztów obsługi zadłużenia do dochodów przekroczy wartość obliczoną za pomocą rozbudowanego wzoru (art. 243 ustawy o finansach publicznych). Wartość nowego wskaźnika będzie uzależniona przede wszystkim od nadwyżki dochodów nad wydatkami bieżącymi."
Pogrubiłem i podkreśliłem najważniejsze.

Wejdźmy na biuletyn informacji publicznej urzędu:
"Uchwała nr V/211/2013 z dnia 22 sierpnia 2013 roku Składu Orzekającego Regionalnej Izby Obrachunkowej w Łodzi w sprawie opinii dotyczącej możliwości spłaty kredytu długoterminowego zaciąganego przez Miasto Zduńska Wola na sfinansowanie planowanego deficytu budżetu na 2013 rok."


Wydaje się ok ale...zastrzeżenie jest czytelne: "przy założeniu pełnej realizacji wielkości ustalonych przez Miasto Zduńska wola w Wieloletniej Prognozie Finansowej."


Dalej też jest spoko ale..."Skład Orzekający zwraca uwagę, że wskazane wyżej wskaźniki ustalone zostały przy założeniu pełnej realizacji przez Miasto Zduńska Wola dochodów zarówno bieżących, jak i majątkowych w tym ze sprzedaży majątku (planowanych w latach 2013-2014 odpowiednio na poziomie 2.593.000,00 zł oraz 2.340.000,00 zł), utrzymania zakładanego poziomu wydatków oraz osiągnięcia planowanych nadwyżek operacyjnych, co wymaga bardzo konsekwentnego działania w zakresie pozyskiwania zaplanowanych dochodów, jak również dyscypliny w ponoszeniu wydatków."

Z tekstu wynika zastrzeżenie drugie i...trzecie. W zasadzie jest to bardzo czytelne ostrzeżenie. O ile można uwierzyć w zrealizowanie dochodów bieżących czy wygospodarowanie nadwyżek operacyjnych, o tyle realizacja dochodów ze sprzedaży majątku i utrzymanie danego poziomu wydatków mogą napotkać spore trudności biorąc pod uwagę obciążenie w postaci szklanego potworka straszącego mieszkańców wieczorami...


"Analiza danych finansowych za lata 2009-2011 wskazuje, iż nowy wskaźnik limitu zadłużenia (art. 243 ustawy o finansach publicznych), który obowiązywać ma od 2014 r. znacznie obniży możliwości zadłużania się samorządów:
Jeżeli art. 243 ustawy o finansach publicznych obowiązywałby już dziś , 108 JST (75 gmin, dwa miasta na prawach powiatu oraz 31 powiatów) nie mogłoby w 2012 r. dokonać żadnych spłat zaciągniętych już zobowiązań, gdyż ich indywidualne limity spłat zadłużenia są równe zeru lub ujemne (mapa 3.).
Nowy wskaźnik limitu zadłużenia (w stosunku do starego limitu 15%) będzie korzystniejszy jedynie dla 227 JST (220 gmin, sześciu miast na prawach powiatu i jednego powiatu)."

"Jednocześnie wskaźnik z art. 243 wywiera również określony wpływ na decyzje samorządów.
Jego konstrukcja zachęca do wydłużenia okresu spłaty długu. Może również utrudniać wcześniejszą spłatę zobowiązań, nawet jeżeli samorząd ma faktyczną zdolność finansową i środki na ten cel. Skrajnym przypadkiem, zasygnalizowanym wyżej, jest brak formalnej możliwości dokonania spłat mimo istnienia zobowiązań. Niemożność uchwalenia budżetów przez organy stanowiące JST, spowodowana niespełnieniem relacji z art. 243 może oznaczać większą liczbę tzw. zastępczych ustaleń budżetów samorządów przez regionalne izby obrachunkowe. W pewnej liczbie przypadków prowadzić też będzie do potrzeby ustanowienia zarządów komisarycznych.
Z punktu widzenia zasady samodzielności JST nie będzie to sytuacja korzystna."

środa, 11 września 2013

Spad

Jesień. Czas spadów. Spadają z drzew liście, innym włosy z głowy, czas rozmyślań, gnicia i przemijania. W okresie spadów najlepiej chodzić na spacery i spędzać wieczory pod kołdrą czy kocem, z książką lub kimś innym ;) Pan dawny wiceprezydent Jędrzejewski postanowił o sobie przypomnieć (w końcu też jest spadem):





Najlepszy jest tytuł z ezdunska. Przerwał milczenie! A to ci dopiero. Czyżby do tej pory ktoś kneblował mu usta? Ale nie śmiejmy się z człowieka, który się Niedźwieckiemu nie kłaniał :) I jak mawiali złośliwi, doceniał piękno otaczającego świata w urzędzie...Pan dawny wice pochwalił się czego to on nie narobił, m.in.:

"Wśród najważniejszych było doprowadzenie do otworzenia w Zduńskiej Woli restauracji McDonald's, zainicjowanie na dużą skalę odzyskiwania materiałów budowlanych z rozbiórki modernizowanych dróg, projekty przebudowy Klonowej i targowiska miejskiego, budowa Eurocash, odzyskiwanie podatku VAT z tytułu zrealizowanych inwestycji. Jak wyliczał, z tego tytułu do kasy miasta wpłynęło 800 tys. zł.
- Gdy byłem wiceprezydentem, urzędnicy, także pod miom nadzorem byli w stanie sam sporządzać z powodzeniem wnioski o dofinansowanie inwestycji lub projektów i odzyskać podatek VAT. Dlaczego teraz miasto wynajmuje do tego firmy? - pytał Krzysztof Jędrzejewski."

Ostatnie pytanie jest w zasadzie jedynym sensownym, reszta jak i sama konferencja to typowy lans pod publiczkę i mało kto uwierzy, że gość nie będzie dalej chciał zaistnieć w lokalnej polityce. Czy sukcesem jest otworzenie garkuchni objazdowej ze znaną marką? Nie sądzę. Reszta jest równie dyskusyjna, a szczególnym nietaktem jest "podziękowanie" urzędnikom za pracę. Trochę późno. Podejrzewam także, że raczej nikt z urzędników nie tęskni za panem Krzysztofem. Ale przecież prawdziwego faceta poznaje się po tym, jak kończy, czyż nie? Nie wiem zatem czy faktycznie pan Jędrzejewski "przerwał milczenie." 

Raczej powiedział parę banałów a inne sprawy jakoś mu umknęły, np. rozwalenie biura obsługi inwestorów czy jego "prezesowanie" w MPK albo wcześniejsza kariera bankowca :)

Kto może przytulić takiego spada przed wyborami lub jakiej partii będzie kandydatem? W grę wchodzi lokalne porozumienie w sprawie stołków czy inne porozumienie ponad parobkami (raczej z prawa jak głoszą newsy) lub...PiS. Tam ciągle jakieś akcje i ruchawki są a Kolęda pewnie sam nie wie czy już lepiej być za opozycją przeciw Niedźwieckiemu czy może lepiej przeciw wszystkim ku chwale rodziny. PiS nie ma żadnych dobrych kandydatów, ani sensownych, ani rozpoznawalnych. Możliwe, że sięgnięcie po spada i utkanie koalicji z panią Iwaniuk w duecie z radnym Pokorą zagwarantuje im sukces (wg nich). Wg mnie byłby to najgłupszy pomysł PiS. Inne lokalne stowarzyszenie czegoś tam lub porozumienie (gdzie jest sekretarz powiatu?) straciło Jegiera, może chce mieć Jędrzejewskiego? A może to wszystko pic na wodę dla gawiedzi i będą kontrkandydaci wzajemnie się znoszący lub rezerwowi (nie przejdzie młody, wejdzie stary i na odwrót)? Pytania mnożą się jak króliki.

Do kolekcji osób, które będą miały może chrapkę na stołek prezydenta oprócz nazwisk takich jak: Niedźwiecki, Iwaniuk, być może Jegier, wrzucamy Jędrzejewskiego. Oby nikt z wymienionych nie został prezydentem. Szkoda czasu i straconych okazji. Tym bardziej, że Jędrzejewski sprawia wrażenie faceta bez jaj:

"Krzysztof Jędrzejewski domyśla się tylko, że powodem jego odwołania były sprawy personalne „niekoniecznie związane z osobą która przyszła, tylko być może z osobą spoza urzędu”.

Nie pękaj panie wice, powiedz więcej :) 

Cała ta sprawa biorąc pod uwagę niewczesne żale byłego wice wydaje się wstrętna i żałosna. Z pewnością osoby, które zostały zwolnione z urzędu za kadencji wice (jaka była jego rola? brudna czy tylko bawił się w typera?) też mogłyby rzec, że zostały całkowicie zaskoczone i dobrze wykonywały swoją pracę. 

wtorek, 10 września 2013

Szlak Niedźwieckiego

Szlaki turystyczne są dobrą wizytówką miast, wsi i miasteczek. Dodatkowo, pozwalają na zacieśnienie współpracy z okolicznymi gminami. Procentuje to podczas projektów unijnych, gdzie za współpracę regionalną, krajową i międzynarodową otrzymuje się dodatkowe punkty. Wiemy wszyscy, że prezydenta Niedźwieckiego zjadają niedobre wilki, rzucają pod nogi kłody i wbijają szpilki. On chciałby tak wiele dla tak nielicznych ale co zrobić? Orze jak może i nie rzuca słów na wiatr. Rzuca pustosłowiem na konferencjach zwanych po swojsku "lansiarskimi" tudzież "plujkami" (autentyk z żargonu dziennikarzy). 

W Zduńskiej Woli i okolicach mamy (a może mieliśmy?) wiele szlaków, które są wpisywane w rozmaite przewodniki, np. szlak uroczysk i rezerwatów (Męcka Wola-Andrzejów-Wojsławice-Opiesin), szlak wokół Zduńskiej Woli (Paprotnia-Zapolice-Strońsko-Beleń-Piaski-Poręby), szlak "W środku Polski" (Skansen-Michałów-Gajewniki-Szadek-Reduchów-Zborowskie-Wojsławice-Korczew), szlak "Walk nad Wartą we wrześniu 1939" (Warta-Glinno-Kamionacz-Mnichów-Sieradz-Beleń-Strońsko-Pstrokonie-Strumiany-Burzenin), szlak bursztynowy (Piaski między gminami Sieradz i Zduńska Wola), szlak konny (Wojsławice-Suchoczasy-Gajewniki) i wiele innych. Może już czas upamiętnić najgorszego prezydenta w dziejach miasta i stworzyć Szlak Niedźwieckiego? :)

Początek na targowisku, później śmigamy pod ratusz i ściankę, następnie w szybkim tempie jedziemy kilkunastoma ulicami wysypanymi tłuczniem albo zwykłą ziemią (kurzymy jak diabli!). Robiąc rundki w mieście poznajemy Zduńską Wolę. Zatrzymujemy się pod pomnikiem "lokalnego dobroczyńcy" (nie ma? to się wybuduje), bijemy pokłony i wracamy pod urząd, gdzie jesteśmy oczekiwani jako mile widziani goście.

A teraz na poważnie. Czas na zdjęcia:

Jak widzimy, ulica Zielona, długo oczekiwana przebudowa. Jest miło, pięknie, stylowe latarnie doczepione do zwykłych. Ścieżka rowerowa, nowe drzewa. Stop. Nie ma drzew? Nie ma, zadziałał rzeźnik drzew. Nie widać też miejsca na nowe nasadzenia...Nie ma ścieżki? Ale taki niby parking jest. Stylowe latarnie są na tyle nisko, że z pewnością będą kusiły ;)



Odpowiadając na wezwania czytelników żebym dał coś optymistycznego, dałem rezultat przebudowy ulicy Zielonej. Niewątpliwy sukces prezydenta (szczególnie biorąc pod uwagę "zniknięcie" drzew). Oby tylko te plusy nie uciekły przed minusami (jak wyżej)...

Inny czytelnik zarzucił mi (pozdrawiam!), że za mało krytykuję pana Niedźwieckiego. Specjalnie dla niego zdjęcia, które można opatrzyć podpisem: "jaki pan, taki kram."




sobota, 7 września 2013

A więc wojna

Czytając różne książki zahaczające o region łódzki często przyłapuję się na szukaniu "czegoś" związanego ze Zduńską Wolą. Wstawki, epizody, jednolinijkowe zapisy. Patriotyzm lokalny powoduje, że jestem ciągle rozczarowany pozycjami o mieście, ciągle mi mało i chcę więcej. Ani obecna władza ani dyrektor muzeum nie rozpieszczają czytelników chcących zapoznać się z mało czy mniej znanymi epizodami z dziejów miasta. Owszem, można iść do muzeum, pożyczyć, przejrzeć, zapytać. 

Pytanie, komu będzie się chciało chcieć w nawale zajęć i walki o byt? Nie lepiej na wzór innych miast stworzyć spis, wykaz, bibliografię pozycji o naszym mieście? Zamieścić na stronach internetowych ku chwale Zduńskiej Woli i zainteresowanych? Wbrew pozorom nie wymaga to jakiejś większej wiedzy czy nakładu pracy. Ale...trzeba chcieć. Obiecuję czytelnikom, że w wolnej chwili stworzę mały spis dla fascynatów miasta :)

Wracając do tytułu (ktoś może pomyśleć, że faktycznie jest jakaś wojna albo ją zapowiadam) wyszperałem w książce Tadeusza Dziera pt. "A mnie się zdaje, że to było wczoraj. Dziennik 15 sierpnia 1939 - 2 kwietnia 1940" z 1979 roku takie wspomnienie wojenne (strona 23) z 6 IX 1939 roku:

"Pod Zduńską Wolą, w przepuście pod szosą, złapano szpiega czy dywersanta, który nieopatrznie zdradził się światłem latarki kieszonkowej [ciekawe jakiej narodowości był dywersant, skoro pewni ludzie ciągle przedstawiają nam historię miasta jako cukierkową i sielankową wizję współżycia kilku kultur i narodowości- uwaga moja...]. Widzieliśmy, jak go prowadzono do najbliższego posterunku wojskowego.

Zduńska Wola przedstawiała straszny widok. Większe budynki zbombardowane, szosa zawalona gruzem i całymi ścianami odłupanymi z frontów i fasad domów. Słupy telegraficzne ukośnie tkwiące w ziemi jak zapałki wetknięte w piasek ręką dziecka, wszędzie pozrywane przewody i druty. Koło wiaduktu kolejowego ogromna wyrwa średnicy ok. 20 m pełna już wody. Po prostu lotnik nie trafił w tory kolejowe." 

Westerplatte, Wieluń a może Przełęcz Jabłonkowska?

http://www.youtube.com/watch?v=3PeIGuXWWAo